Kategorie: Wszystkie | ARCHITEKTURA | DESIGN | GRAFIKA
RSS
sobota, 14 lutego 2015
Post walentynkowy

 

 

Każdy szanujący się blog musi dziś mieć serduszka, a ja dostałem tak ładną, trójwymiarową, ręcznie robioną walentynkę od mojej żony, że nie mogłem się powstrzymać! 

 

11:41, less_more
Link Komentarze (3) »
sobota, 31 stycznia 2015
Człowiek, który wynalazł przyszłość

 

 

Poniższe grafiki to ilustracje do wydanej w 1964 roku książki Franza Borna Jules Verne: The Man Who Invented Future, biografii francuskiego pisarza i jednego z twórców science fiction. Ilustracje autorstwa amerykańskiego grafika Petera P. Plesencii bardzo fajnie łączą tematykę osoby Verne'a, któremu udało się przewidzieć sporo przyszłych wynalazków, z wizjami przyszłości charakterystycznymi dla lat 60. ■

 

https://www.flickr.com/photos/wardomatic/sets/72157627132334385/

 

środa, 24 grudnia 2014
Wesołych Świąt!



 

Wesołych Świąt wszystkim, którzy zaglądają na mojego bloga - życzę ja, moja żona Dominika i pies Tytus :)

Tagi: grafika
12:12, less_more , GRAFIKA
Link Komentarze (2) »
wtorek, 16 grudnia 2014
Mossehaus

 

 

Zawsze intrygował mnie ten budynek, bo kiedy po raz pierwszy zobaczyłem go na zdjęciu, na pierwszy rzut oka wydał mi się raczej budynkiem postmodernistycznym, niż projektem Ericha Mendelsohna - klasyka ekspresjonizmu i wczesnego modernizmu. Teraz, przy okazji wyjazdu do Berlina na przedświąteczne jarmarki, udało mi się go zobaczyć na żywo.

Pierwotny biurowiec wydawnictwa Rudolfa Mossego powstał w latach 1901-1903. W 1919, w czasie zamieszek podczas komunistycznego Powstania Spartakusa został poważnie uszkodzony. Sympatyzującemu z lewicowymi ruchami właścicielowi budynku zależało, żeby odbudować biurowiec w nowoczesnej formie, sugerującej liberalizm i postępowość mieszczącego się w nim wydawnictwa prasowego. Zadanie zostało więc zlecone młodemu Mendelsohnowi, o którym właśnie zrobiło się głośno po ukończeniu ekspresjonistycznej Wieży Einsteina w Poczdamie. Architekt pozostawił obie kamienne elewacje oryginalnego narożnego budynku, wkomponowując pomiędzy nie wyższy o trzy piętra, zaokrąglony, dynamiczny narożnik, zgodny z futurystycznym umiłowaniem prędkości i ruchu, wykończony aluminium i czarną ceramiką. Pozostała część budynku została podwyższona o dwie kondygnacje, zbudowane w nowej wtedy konstrukcji żelbetowej, co doprowadziło do wypadku - płyta żelbetowa spadła na jedno z biur wydawnictwa, działające bez przerwy mimo prac budowlanych, zabijając 14 osób.

Mimo wypadku, budowę udało się dokończyć i powstała oryginalna, skomplikowana, eklektyczno-ekspresjonistyczno-modernistyczna bryła, będąca jednym z pierwszych budynków w tzw. stylu opływowym. Dziś już trudno sobie to wyobrazić, bo tak otoczenie budynku, jak i całe miasto wygląda zupełnie inaczej, ale w czasach powstania dziewięciokondygnacyjny Mossehaus należał do wyższych budynków Berlina, a na pewno mocno górował nad najczęściej pięciokondygnacyjnym kamienicznym sąsiedztwem. Nie mówiąc o tym, jak bardzo od zdobnych, dziewiętnastowiecznych czynszówek odcinał się estetycznie.

Mossehaus miał sporo szczęścia w czasie II wojny światowej, choć mocno zniszczony, przetrwał bombardowania. Po wojnie został częściowo odbudowany, jednak w bardzo uproszczonej formie, a jedno skrzydło budynku zostało zupełnie rozebrane. Ponownie o mały włos nie zostałby wyburzony w latach 60. - po budowie muru berlińskiego znalazł się na samej granicy strefy śmierci - przyklejony do umocnień po stronie wschodniej. Z tego powodu jeszcze raz stał się świadkiem historii - pod budynkiem znalazł się pomnik Reinholda Huhna, NRD-owskiego strażnika muru, który został w tym miejscu zastrzelony przez uciekiniera na Zachód. Śmierć młodego strażnika była szeroko wykorzystywana przez wschodnioniemiecką propagandę, a pomnik odwiedził sam Fidel Castro. 

Po zjednoczeniu Niemiec budynek w formie już prawie nie przypominającej oryginału doczekał wreszcie lepszych czasów. Na początku lat 90. został zrekonstruowany, a rozebrane po wojnie skrzydło odbudowano, chociaż w innej, zgeometryzowanej i uproszczonej formie. Obecnie Mossehaus nie wygląda jednak idealnie, jest już przybrudzony, plastikowe okna wstawione przy ostatnim remoncie niespecjalnie pasują, natomiast elewacja odbudowanego skrzydła, różniąc się od zachowanego oryginalnego, wprowadza dodatkowy chaos do i tak już skomplikowanej bryły całego budynku, zaburzając jego pierwotną symetrię. Dodatkowo otoczenie jak na centrum Berlina wygląda fatalnie - obok puste, zarośnięte działki po strefie śmierci, niezagospodarowane jeszcze od upadku muru. Ale dźwigi już stoją, a na tym terenie planowana jest dzielnica wydawnicza (która istniała w tym miejscu przed wojną), więc niewykluczone, że za kilka lat będzie tam gęste miasto, a Mossehaus zostanie przywrócona świetność z lat 20. ■

 

Gdyby ktoś chciał obejrzeć inne modernistyczne budynki z Berlina, które udało mi się odwiedzić przy okazji poprzedniego wyjazdu:

http://lessmore.blox.pl/2013/12/Hansaviertel.html

http://lessmore.blox.pl/2013/11/CORBUSIERHAUS.html

http://lessmore.blox.pl/2013/11/Mies-van-der-Rohe-Haus.html

http://lessmore.blox.pl/2013/11/Neue-Nationalgalerie-w-Berlinie.html

 

http://www.gwz-berlin.de/ueber-die-gwz/arbeitsorte/

http://germanhistorydocs.ghi-dc.org/sub_image.cfm?image_id=4193

http://en.wikipedia.org/wiki/File:Bundesarchiv_Bild_102-00182,_Berlin,_Zeitungshaus_Mosse.jpg

http://www.postalesinventadas.com/2010/11/berlin-das-rudolph-mosse-haus-querido.html

http://www.gwz-berlin.de/ueber-die-gwz/arbeitsorte/

https://www.flickr.com/photos/underpuppy/

http://de.wikipedia.org/wiki/Reinhold_Huhn

https://www.flickr.com/photos/23314472@N07/

czwartek, 11 grudnia 2014
Młyn Żytni

 

 

Zawsze mnie cieszy, kiedy fajna architektura powstaje również w małych miastach, bo dlaczego w mniejszych ośrodkach miałyby powstawać tylko opóźnione o dekadę prowincjonalne obiekty? Przejeżdżając w weekend przez Szamotuły, w kąt oka rzucił mi się taki oto postindustrialny budynek - Młyn Żytni. To zrewitalizowany i zaadaptowany na mieszkania prawdziwy młyn z 1905 roku, wzbogacony o nowoczesną nadbudówkę na dachu, trochę kojarzącą się z podobnym pomysłem zrealizowanym w łódzkim hotelu Andel's. Rewitalizacja starego budynku młyna to pierwszy etap planowanego miniosiedla - wyremontowany i zaadaptowany na cele mieszkalne ma zostać także położony obok niewielki pofabryczny budynek, dobudowany niższy, neomodernistyczny blok oraz utrzymane w tym samym stylu dwie wille miejskie. Całe założenie zaprojektowali Maciej Tomczak i Tomasz Strzyżowski z poznańskiej pracowni Tekktura.

Wyremontowany młyn robi bardzo dobre wrażenie, nie tylko bryłą, ale i dopracowaniem szczegółów oraz jakością materiałów wykończeniowych. W dodatku, gdyby ktoś chciał zamieszkać w szamotulskim lofcie, ceny mieszkań w młynie sytuują się zdecydowanie poniżej najtańszych bloków w Poznaniu. ■   

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 51