Kategorie: Wszystkie | ARCHITEKTURA | DESIGN | GRAFIKA
RSS
poniedziałek, 28 stycznia 2013
MAX BILL

 

 

Do niedawna do odczytywania czasu wystarczał mi podarowany sporo lat temu przez rodziców niemiecki kwarcowy zegarek (zresztą bardzo ładny i minimalistyczny). Jednak pod wpływem mojego przyjaciela Ziemowita, kolekcjonera ruskich sikorów, zamarzyłem o zegarku mechanicznym. Jako, że cyrylica na tarczy nieco mnie zniechęcała, a nie chciałem wydawać dużo pieniędzy, znalazłem na ebayu za pieniądze równie oszczędne jak jego design indyjski zegarek HMT, wyglądający jak wyprodukowany przed pięćdziesięcioma laty i co najważniejsze, bezpłatnie przesłany z Bombaju. Szybko do mojej minikolekcji dołączył znaleziony u rodziców bardzo modernistyczny, choć nieco podniszczony kilkudziesięcioletni radziecki Poljot, którego ożywiła wiekowa pani zegarmistrz na Głogowskiej, dosztukowując mu jeden kamień. Chociaż Poljot śpieszy się ok. 10 minut na dobę, znajduję przyjemność w codziennym porannym wyborze jednego z trzech czasomierzy. Chyba moje zainteresowanie zegarkami dało impuls ojcu - z jednej strony do ożywienia starego ruskiego Sportiwnyj i dorobienia mu nowej tarczy, a z drugiej do rozpoczęcia minikolekcji Atlantików Worldmaster, składającej się póki co z jednego egzeplarza z lat pięćdziesiątych i drugiego z początku lat sześćdziesiątych. Rozmawiając o zegarkach z dwoma pasjonatami, Ziemowitem i moim ojcem, zacząłem szukać czegoś, co byłoby spełnieniem moich marzeń. Szybko trafiłem na niemiecką markę Junghans - finezyjne białe tarcze o minimalistyczno-klasycznym rysie w delikatnej stalowej kopercie, z mechanizmem nakręcanym poprzez ruch ręki - czego chcieć więcej?


 

Niestety ceny zegarków Junghans wystrzeliwują wysoko ponad to, co chciałbym wydać na tego typu przedmiot (chociaż może są tej ceny warte - na tarczy nie widnieje jeszcze napis "made in china"). Ciekawe jest w każdym bądź razie to, że ich projektantem w latach pięćdziesiątych był szwajcarski modernistyczny designer, grafik, rzeźbiarz i architekt Max Bill, student Bauhausu. Warto spojrzeć, jak oszczędność zegarków współgra z jego grafikami (choć może więcej tu kolorów):