Kategorie: Wszystkie | ARCHITEKTURA | DESIGN | GRAFIKA
RSS
sobota, 23 marca 2013
ESTETYCZNA REWOLUCJA NA POCZCIE

 

 

 

Ostatnio czułem się nieco przytłoczony nadmiarem obrzydliwych reklam outdoorowych wystawianych wszędzie gdzie się da i indolencją władz w zakresie uporządkowania tego burdelu, chaosem urbanistycznym i brakiem zdolności władz do jego okiełznania, wyłażącymi wszędzie spod brudnego śniegu śmieciami - a wszystko to pewnie przez ciągnącą się w nieskończoność bezsłoneczną i śnieżną zimę (nie dość, że brzydko, to jeszcze zimno). Dlatego cieszę się, że po ostatnim malkontenckim poście mogę zaprezentować wreszcie coś pozytywnego z zakresu estetyki w Polsce. Jednak, żeby nie było, nie uważam, że w Polsce nie robi się nic fajnego, tylko że są to zazwyczaj niestety rzeczy niszowe.

Jedząc dziś obiad zobaczyłem na stole znaczki pocztowe na kartki świąteczne, kupione przez moją żonę - i oko mi się zaświeciło. Może to krzywdzący stereotyp, ale myśląc znaczek, zazwyczaj widziałem w wyobraźni: malarz, rocznica, zamek, papież, kwiat albo zwierzak. Jak się okazuje, Poczta Polska zdecydowała się na odważny krok i wprowadziła znaczki z abstrakcyjnymi geometrycznymi wzorami i zupełnie nową, czytelną systematyką - "E" - ekonomiczny, "P" - priorytet, do tego oznaczenia gabarytu i wagi przesyłki. Forma podąża za funkcją! - jak krzyknąłby Louis Sullivan na widok tych znaczków.

Znaczki zaprojektowała Marzanna Dąbrowska, autorka wielu innych, zdecydowanie bardziej klasycznych znaczków, której chyba przy tym projekcie pozwolono rozwinąć skrzydła. A co najbardziej mnie cieszy, nie jest to seria znaczków kolekcjonerskich, a obiegowych, co oznacza, że prędzej czy później trafią w prawie wszystkie ręce. Jak widać na powyższym zdjęciu, nie tylko ja jestem zadowolony; z nowej estetyki cieszą się również pracownicy poczty.

 

 

poniedziałek, 18 marca 2013
KWARTAŁ ROTERMANNA

 



fot. www.rotermann.eu

 

Od dwudziestu lat nie ma w Polskich miastach w zasadzie żadnego projektowania urbanistycznego, chyba, że w obrębie działki jednego dewelopera, nowe osiedla tworzą się na pół-dziko, a plany nowych śródmiejskich dzielnic pozostają tylko na papierze, bo nie ma nigdy zgody co do wspólnej wizji, którą można by realizować. Do tego dochodzi niesamowity chaos przestrzenny, reklamowy i estetyczny, z którym nikt nie potrafi lub nie chce sobie poradzić, a za największe i wystarczające sukcesy otrąbiane są otwarcia nowych centrów handlowych, najlepiej obłożonych klinkierem.

Najłatwiej jest zrzucić wszystko na pięćdziesiąt lat komunizmu, który pustoszył nasze miasta i mózgownice. Porównując polskie miasta do uporządkowanych miast np. Danii, Holandii, Szwecji czy Finlandii, może to być wystarczające usprawiedliwienie, dlaczego u nas jest tak brzydko. Jednak kiedy porównamy się do Tallina, stolicy jednej z dawnych Republik Radzieckich, powinniśmy załamać ręce. Rewitalizacja kwartału Rotermanna pokazuje, że Estończycy wiedzą, co to urbanistyka, potrafią projektować, organizować się i budować nie gorzej niż sąsiedzi ze starej Unii Europejskiej. To nowe centrum mieszkalno-biurowo-handlowe w zrewitalizowanej dziewiętnastowiecznej dzielnicy przemysłowej powstaje konsekwentnie od 2007 roku, a projektowane przez estońskie pracownie budynki wypełniają kolejne puste przestrzenie połączone uliczkami dla pieszych i placami pomiędzy pięknym starym miastem, portem, a niewielkim biznesowym śródmieściem. I raczej nie tylko bliskość Helsinek decyduje o tym sukcesie, bo z Poznania do Berlina też jest niedaleko, chyba, że urzędnicy miejscy tam nie jeżdżą (albo tylko objeżdżają miasto ringiem)... 

 

fot. Indrek Gutman


fot. Kaido Haagen


fot. Kirjastus MAJA OÜ


fot. Reet Sau


 


http://www.kuhuminna.ee



fot. Reio Avaste


http://blog.ikodu.com/2008/10/10/tanavune-parim-arendusprojekt-tallinnas-on-rotermanni-kvartal/



fot. Ott Kadarik / Kaido Haagen


Fot. Nazar Leskiw


http://www.usrealestate.eu

niedziela, 17 marca 2013
PSYCHOANALITYCZNA TYPOGRAFIA

 



 

Większość wydawców książek prowadzi między sobą zimną wojnę, w której eskalują ilość i bajeranckość wszelakich efektów introligatorskich - oprawy, szycia, lakiery, tłoczenia, złocenia, wycięcia, a czasami nawet hologramy. W efekcie w księgarni można nabawić się tzw. syndromu Stendhala na widok nagromadzenia wspaniałości wbijających się zewsząd w oczy okładek.

Portugalskie wydawnictwo Almedina przy współpracy z projektantami ze studia Ferrand, Bicker & Associados postanowiło pójść inną drogą i wyróżnić się prostotą. Seria książek o psychoanalizie ma niewielki format, ujednoliconą typografię i pozbawiona jest wszelkich uszlachetnień, a atrakcyjność okładek opiera się na mocnym kolorze połączonym z niebanalnym typograficznym konceptem, metaforycznie ilustrującym tematykę danej książki. W Portugalii, mimo niewielkich nakładów finansowych na produkcję serii, książki odniosły komercyjny sukces.

Poniżej: 1) Narcyzm, 2) Lęk, 3) Histeria, 4) Uczucia i emocje, 5) Ekshibicjonizm, 6) Eros, 7) Fobia, 8) Perwersja, 9) Superego, 10) Zazdrość (tłumaczenie z Google Translatora).

 



 

http://www.fba.pt/portfolio/projects/temas+de+psicanalise-2-1