Kategorie: Wszystkie | ARCHITEKTURA | DESIGN | GRAFIKA
RSS
środa, 30 kwietnia 2014
O której będziemy na Marsie?

 

http://70swatchesgallery.wordpress.com/ i http://watchismo.blogspot.com/2007/06/watchismo-times_28.html


Era kosmiczna to okres bardzo rozpalający wyobraźnię, pełen nowych wynalazków, które powoli przechodziły do urządzeń codziennego użytku, a także niezwykle oddziałujący na modę i estetykę lat 50.-70.

Od roku 1968, kiedy w filmie 2001: Odyseja kosmiczna Stanleya Kubricka pojawił się pierwszy, wtedy jeszcze nieistniejący cyfrowy zegar, przedmiotem porządania użytkowników zegarków, zamiast opatrzonych wskazówek, stały się zmieniające się cyferki. Pierwszym zegarkiem w pełni elektronicznym był Pulsar, wypuszczony w 1972 roku na rynek przez amerykańską firmę Hamilton. Jednak za futurystyczny wyświetlacz LED trzeba było słono zapłacić - sporo więcej niż za topowe modele Rolexa. Dla tych, którzy nie mogli sobie pozwolić na ekskluzywne nowinki, trzeba było wymyślić tańsze zamienniki.

Już pod koniec lat 60. właściciel szwajcarskiej firmy Catena, zajmującej się produkcją zegarków, zaproponował architektowi Andre LeMarquandowi zaprojektowanie zegarka, który będzie odpowiadał estetyce space age. Współpraca ta zaowocowała wprowadzeniem na rynek w 1972 roku pierwszego zegarka z linii Spaceman. Forma zainspirowana hełmami astronautów, z niesymetryczną tarczą i ekstrawaganckim, potrójnym paskiem, była zdecydowanie nowatorska, jednak mechanizm był najzwyczajniej automatycznie nakręcany. Drugi zegarek z serii Spaceman różnił się tylko kanciatym wykończeniem, natomiast trzeci i ostatni, wypuszczony do sprzedaży w 1977 roku, pozostawał co prawda jak poprzednie mechaniczny, ale był jednocześnie pseudocyfrowy - zamiast wskazówek operował obracającymi się dyskami z wypisanymi cyframi godzin i minut. W Polsce to analogowo-cyfrowe rozwiązanie zyskało dowcipne miano gazomierza :-)

 

 

http://70swatchesgallery.wordpress.com/


http://forums.watchuseek.com/f29/rare-day-date-omax-audacieuse-spaceman-original-vintage-designer-watch-915153.html


http://70swatchesgallery.wordpress.com/


Na tym samym patencie, tyle że w jeszcze bardziej kosmicznej formie, oparty został zegarek Amida Digitrend z 1976 roku. Tam, gdzie normalnie w zegarku widzi się cyferblat lub wyświetlacz, w Amidzie widniała tylko gładka ścianka z nierdzewnej stali. Żeby odczytać godzinę, trzeba było spojrzeć na tarczę "gazomierza", dzięki pryzmatowi odbitą o 45 stopni i postawioną do pionu:

 

http://www.ebay.com/itm/VINTAGE-AMIDA-DIGITREND-JUMP-HOUR-DIRECT-READ-DIGITAL-DRIVERS-WATCH-1970s-/121303698188 

 

Amida Digitrend była tanim analogowym odpowiednikiem podobnych, choć sporo droższych zegarków z LED-owym wyświetlaczem - GP Casquette, Bulova Computron Sideview, Syncgronar 2100 czy Mido Swissonic. Patent z pryzmatem miał udawać prawdziwy cyfrowy wyświetlacz:



 

Technika pędziła jednak coraz szybciej, elektroniczne zegarki taniały z dnia na dzień i w drugiej połowie lat 70. stały się ogólnodostępne, a chwilę później tańsze od klasycznych zegarków, opartych na skomplikowanych mechanizmach. W tym samym 1977 roku, kiedy wypuszczony został na rynek ostatni niby-futurystyczny Spaceman, firma Catena zaprzestała produkcji tych mechanicznych zegarków, zastępując je w pełni elektronicznymi z serii Spacesonic. Był to też rok premiery pierwszego filmu z cyklu Gwiezdne Wojny - kształty nowych kopert opakowujących wyświetlacz LED nieprzypadkowo przypominają hełm Lorda Vadera. Jednak zarazem te zegarki są już bardzo podobne do współczesnego zegarka Casio, na którym właśnie sprawdzam godzinę. 

 

 

Na aukcjach na ebayu kosmiczne zegarki Spaceman i Amida, zaprojektowane z myślą o nienajbogatszych nastolatkach marzących o kosmicznej przygodzie, osiągają niezłe kwoty, pewnie wyższe, niż kiedy były nowe. Ale przede wszystkim zostały bardzo fajnym świadkiem czasów, kiedy na wszelkie sposoby starano się obejść ograniczenia techniczne, by stworzyć futurystyczny miraż. ■

wtorek, 22 kwietnia 2014
Air BP

 

 

Air BP to oddział brytyjskiego koncernu paliwowego BP, jeden z największych na świecie dostawców paliwa lotniczego. W latach 1956-1972 przedsiębiorstwo wydawało swój ilustrowany magazyn lotniczy w bardzo ciekawej szacie graficznej. Dziś na półkach z prasą królują krzykliwe fotografie przykryte natłokiem tytułów zamieszczonych wewnątrz artykułów, a nienachalne okładki oparte na fajnym koncepcie można spotkać już tylko w czasopismach kulturalnych lub społeczno-politycznych, jak "Res Publica" czy "Krytyka Polityczna". Dlatego warto zobaczyć, że i magazyny tak bardzo techniczne mogą być opakowane w bardzo artystyczną formę. 

http://www.lindbergh-aviation.de/weblindbergh/kataloge/katalog_28_air_bp.html

 

wtorek, 01 kwietnia 2014
Malowanie rowerem

 

 

Artyści od dawna próbują alternatywnych metod nakładania farby na płótno, czasem było to przypadkowe chlapanie, innym razem malowanie nagiej modelki farbą i odciskanie jej części ciała na płótnie. Jednak pomysł wykonania plakatu z Empire State Building - symbolu miasta będącego mekką kurierów rowerowych - za pomocą odcisku bieżnika siedmiu różnych opon - to jest coś! Nawet, jeśli grafika powstała w Singapurze, a wszystkie ze stu wykonanych kopii, jak pokazuje plakietka powyżej, zostało wyprzedanych. 

http://www.100copies.net/product/21-the-cyclist-s-empire