Kategorie: Wszystkie | ARCHITEKTURA | DESIGN | GRAFIKA
RSS
czwartek, 27 czerwca 2013
"ARCHITECTURAL FORUM"

 



 

Dzisiaj dalej będą starocie - okładki amerykańskich magazynów "Architectural Forum" z lat 40. - 60., pozbierane z różnych stron internetowych. Jeśli kogoś zainteresuje ta tematyka, można zajrzeć na aukcje na ebayu, na którym jest stała rotacja numerów magazynu z tamtych lat.

Warto też porównać te okładki z ówczesną konkurencją, bardziej abstrakcyjnymi graficznie "Arts & Architecture", które zamieściłem jakiś czas temu.

 

1944:

 

 

 

1946:

 

 

1947:

 

 

1949:

 

 

1950:

 

 

1953:

 

 

1956:

 

 

1957:

 

 

1958:

 

 

1959:

 

 

1961:

 

 

1962:

 

 

1963:

 

 

1964:

 

 

1965:

 

 

1966:

 



czwartek, 06 czerwca 2013
BLOKI I LUDZIE

 

 

Z blokami łączy mnie szczególny związek przyciągania i odpychania -  czasem mnie fascynują, czasem w ogóle mi się nie podobają; niektóre są w swojej prostocie urokliwe, inne kłują w oczy pstrokatą kolorystyką; niby są modernistyczne, ale swoją typowością często z finezją modernizmu nie mają nic wspólnego; ich urbanistyka w małej skali może być przyjazna i interesująca, w wielkiej jest alienująca i przerażająca. Nie wyobrażam sobie jednak życia w mieście bez bloków, zamkniętego tylko w wąskich ulicach i ciasnych pierzejach, bez oddechu wielkich przestrzeni modernistycznych osiedli, ich zieleni, arterii, ślimaków, alejek, placów zabaw, przedszkoli i pawilonów.

Mieszkałem w blokach małych i dużych, wysokich i niskich, długich i krótkich (odkąd przyjechałem na studia do Poznania zaliczyłem kilkanaście miejsc, w których mieszkałem) i jeśli moje obecne mieszkanie w powojennej, modernistycznej kamienicy - z jednej strony połączonej z pierzeją, z drugiej otwartej na zieleń - wrzucić do tego samego worka, nie mieszkałem nigdzie indziej, i całkiem dobrze mi z tym. Może dlatego tak bardzo podobają mi się te zdjęcia Erica Foreya, na których pewien nieludzki automatyzm osiedli i biurowców zderza się z ludzką potrzebą dostosowania dostępnych im przestrzeni, a powtarzalne moduły fasad modernistycznych budynków wypełnione niepowtarzalnością ludzi nabierają życia jak rama, w którą włoży się obrazek.