Kategorie: Wszystkie | ARCHITEKTURA | DESIGN | GRAFIKA
RSS
niedziela, 21 sierpnia 2011
PENSJONAT "DRUŻBA"



 

 

Sanatorium "Drużba" w podjałtańskiej miejscowości Kurpati to jeden z najbardziej oryginalnych modernistycznych budynków na świecie. Karierę na zachodzie zrobił dzięki albumowi zdjęć Frédérika Chaubina, "CCCP. Cosmic Communist Constructions Photographed" wydanemu przez Taschen. Z pokazanych tam budynków jest rzeczywiście najbardziej kosmiczny. 

Przed wyjazdem na Krym tylko z grubsza sprawdziłem na google.maps w którym kierunku od centrum Jałty położone jest sanatorium - z tego co pamiętałem, wydawało się dość daleko, ale zdecydowaliśmy się przejść do niego wzdłuż morza. Po długiej peregrynacji w lejącym się z nieba żarze - składającej się z wędrówki przecinaną co chwila zamkniętymi terenami plażą, pytania o drogę łamanym rosyjskim i łapania taksówki - jakimś szczęśliwym trafem pojechaliśmy we właściwym kierunku, mimo tego, że tubylcy pomylili się i podali nam złą nazwę sanatorium. "Drużba" okazała się położona około jedenastu kilometrów od Jałty w miejscowości Kurpati.

Zachwyceni budynkiem zaczęliśmy się zastanawiać czy nie udałoby się w nim przespać. Mój skłonny do emfazy przyjaciel Ziemowit gotowy był włożyć w ten nocleg słone pieniądze, twierdząc, że to jedno z marzeń jego życia. Okazało się, że sanatorium udostępnia pokoje hotelowe, na szczęście nie tak szokująco drogie jak zakładał Ziemowit, ale na nieszczęście dostępne tylko na najniższym piętrze od strony skarpy, strasznie ciemne, z widokiem na krzaki i drzewa. Byliśmy jednak na Ukrainie, gdzie załatwić da się wszystko (wcześniej udało nam się za pięćdziesiąt hrywien wejść do powoli rozbieranej i nijak nie zabezpieczonej elektrowni atomowej w Szczołkino, z jednym z robotników w roli przewodnika). Moja żona, która chyba po ojcu odziedziczyła dar pertraktacji, ściemniając, że jesteśmy żurnalisty z Polszy i piszemy blogi o architekturze, załatwiła nam dwa pokoje z widokiem na morze, w dodatku o jedną trzecią tańsze od tych, które oferowano nam na początku.

Tak budynek wygląda z zewnątrz:

 





 

Widok od strony plaży:

 

 

Balkony pokoi hotelowych:

 



 

Sanatorium zostało zaprojektowane pod koniec lat siedemdziesiątych i oddane do użytku w 1985 roku. Podobno w czasie budowy Amerykanie obawiali się, że ten dziwny obiekt to wyrzutnia rakiet jądrowych. Stroną architektoniczną zajął się Igor Vasilevsky, a konstrukcyjną inżynier Nodar Kancheli, który niestety zapisał się w historii głównie dwoma niesławnymi budynkami - targowiskiem Basmanny w Moskwie i podmoskiewskim aquaparkiem Transvaal. Wielkopowierzchniowe dachy obu budynków kilka lat temu zawaliły się pod naporem grubej warstwy śniegu; łącznie wg Wikipedii zginęło w nich 89 osób. Tak czy inaczej, "Drużba" wydaje się stać stabilnie na swoich trzech nogach. 

Kiedy przed wyjazdem oglądałem zdjęcia sanatorium w internecie, wydawało mi się po prostu okrągłym budynkiem opartym na betonowych nogach; w rzeczywistości okazało się, że jego konstrukcja jest zdecydowanie bardziej skomplikowana i finezyjna. Trzy wielkie betonowe podpory-słupy wbite w skarpę są jedynymi punktami oparcia całego ogromnego budynku. Na poniższym zdjęciu dobrze widać jego skalę:

 

Fot. Oleg Petrovich


Podpory mieszczą w sobie klatki schodowe i szyby wind. Najwyższa, z której zjeżdża się na plażę, ma 55 metrów, dwie niższe, zagnieżdżone w skarpie po 40. Na każdej z podpór umieszczone są okrągłe piętra, im wyżej, tym szersze, mieszczące korytarze, które łączą pokoje z atrium i recepcją, a także sale rekreacyjne. Na szczycie podpór znajduje się stołówka (to te trzy koła zębate wystające z dachu budynku). Pomiędzy nogi włożone jest wielkie wiszące atrium, również na planie koła, przechodzące na przestrzał przez wszystkie sześć pięter budynku. Pod holem, kilka metrów nad skarpą wisi hotelowy basen z morską wodą. Pokoje hotelowe znajdują się na wielkich zębatych trybach opasających dokoła całą konstrukcję. 

Mój opis brzmi pewnie enigmatycznie; w zrozumieniu pomóc może przekrój budynku i rzut (tu akurat piąte piętro - rzuty poszczególnych poziomów różnią się nieco między sobą):

 

(po kliknięciu powiększenie)


 

Po przejściu przez szklany most-tunel od strony szczytu skarpy wchodzi się do recepcji: 

 

 

 

Centrala telefoniczna jak pulpit statku kosmicznego:

 



 

Po załatwieniu formalności najbardziej zaskoczyło mnie to, że musimy zjechać windą w dół, mimo tego, że nasz pokój znajdował się na piątym piętrze (recepcja to szóste piętro). Piętra liczone są od góry do dołu: szóste - recepcja, siódme - stołówka, piętra od 5 do 1 -pokoje hotelowe, nienumerowane piętro pod pierwszym - basen, i poziom 0 - plaża. Na zdjęciu poniżej widok od recepcji w dół atrium. Za szklaną szybą widać zewnętrzną obręcz pokojów hotelowych i wąskie wysokie okna doświetlające korytarze hotelowe: 

 

 

Widok na hotelowy bar:

 



 

Atrium widziane z poziomu pierwszego piętra; panowie myją okna:

 

 

Kosmiczna konstrukcja jednej z okrągłych części wspólnych usytuowanych na podporach:

 

 

Ogólnodostępny taras na wysokości szóstego piętra, na horyzoncie Ajudah:

 

 

Widok z tarasu na koła zębate siódmego piętra ze stołówką i wychodzące z nich zwieńczenia podpór:

 

 

Widok spod budynku - po lewej pokoje hotelowe i schody przeciwpożarowe, pośrodku okrągłe części wspólne na jednej z nóg budynku, po prawej podwieszone atrium z basenem pod nim (za trójkątnymi oknami):

 

 

Atrium i basen:

 

 

Wiszący basen i najwyższa podpora:

 

 

Widok z piątego hotelowego piętra, u dołu zdjęcia wewnętrzny taras:

 

 

Jedna z podpór i przeciwpożarowa klatka schodowa:

 

 

Po lewej okna korytarzy hotelowych:

 

 

Sanatorium "Drużba", mimo ekscentrycznej formy przypominającej spodek kosmiczny czy raczej kilka trybów maszyny, nie jest tylko pustym efekciarstwem. Po początkowej dezorientacji szybko można odczytać układ hotelu, który okazuje się przejrzystym i funkcjonalnym budynkiem. Dzięki okrągłemu pierścieniowi hotelowej części na pięciu piętrach udało się zmieścić aż 400 pokojów, z których większość ma ekspozycję balkonu na morze (także załamany kształt pokojów temu sprzyja - widać to na rzucie). Korytarze hotelowe nie są ciemnym tunelem - od wnętrza konstrukcji mają okna doświetlające, a dzięki kształtowi pierścienia zawsze ma się blisko do jednego z trzech ciągów komunikacyjnych w podporach. W okrągłych częściach wspólnych poza korytarzami łączącymi atrium z pokojami umieszczono kino, siłownię, pokój zabaw dla dzieci, salę bilardową, bar z wewnętrznym odkrytym tarasem oraz całkiem duży basen - pod atrium. Wielkie atrium, mimo umieszczenia w centrum konstrukcji, również jest bardzo jasne i doświetlone ze wszystkich stron. Odwrócenie kolejności pięter nabiera sensu przy położeniu na skarpie, gdzie część rekreacyjna - plaża - jest na dole, a droga dojazdowa wysoko w górze. Inne duże hotele w okolicy, położone na tej samej wysokości, ale o zwyczajnej konstrukcji, muszą być mniej komfortowe - podejrzewam, że nigdzie winda nie zwozi turystów niemal na samą plażę.

Związek Radziecki był chyba jedynym krajem, gdzie można było zbudować zwykłe sanatorium z takim rozmachem, nie licząc się z jego rentownością, bo budowa na pewno nie była tania. Uważam, że "Drużba" to jeden z najlepszych budynków późnego modernizmu (a może i najlepszy), łączący funkcjonalność z ekscentryczną formą. Szukałem w internecie innych realizacji architekta sanatorium, niestety nie udało mi się niczego znaleźć. Może po prostu efektowność tej konstrukcji przysłania inne. 

 

Dziękuję Ali i Ziemowitowi za wszystkie zdjęcia ich autorstwa, które tu użyłem :-)

piątek, 19 sierpnia 2011
JUŻ PO URLOPIE

 

Już po raz trzeci wybraliśmy się na wakacje na Ukrainę, w tym drugi raz na Krym. Chyba trudno znaleźć kogoś, kto nie znalazłby dla siebie czegoś interesującego na tym półwyspie - pogoda gwarantowana, ciepłe morze, malownicze góry, egzotyczne zabytki wielu kultur zamieszkujących Krym przez ostatnie dwa i pół tysiąca lat, a do tego taniej niż w Polsce. Krymskie krajobrazy są ogólnie znane, poniżej trochę rzeczy, które mi rzuciły się w oczy.

 

 

Dziewczynka na szybie sklepu, Lwów


Odrestaurowane przedwojenne napisy na sklepie, Lwów


Pluszowa Różowa Pantera, Lwów




 Firmowa szklanka z herbem ukraińskich kolei w pociągu

 

Stacja Kazatin


Znak stopu przy linii kolejowej przecinającej nadmorski deptak, Teodozja


Okolic twierdzy genueńskiej lepiej po zmroku nie zwiedzać, Teodozja


Nieukończona elektrownia atomowa, Szczołkino


Oznaczenia we wnętrzu elektrowni, Szczołkino


Butla z nie wiem czym w elektrowni, Szczołkino


Śmietnik - ptaszek, Szczołkino


Cysterna z wodą, Nowy Świat


Mebel ogrodowy, Nowy Świat

 



Tatuaż z Van Goghiem, otoczony chińskimi literkami na plecach turysty, Sudak


Narciarze na przystanku, Przełęcz Angarska


Pensjonat "Drużba", Kurpati


Czeski socjalistyczny telefon, Kurpati


Sierpy i młoty nie należą do rzadkości, Ałupka


 Less is more, dworzec autobusowy, Ałupka


Ślepa ściana kamienicy, Ałupka


Koszmarny nocleg w upiornym byłym sanatorium, Ałupka


Pracownicy portu, Sewastopol


Gaz z jeleniem, Sewastopol


Szkoła boksu, Sewastopol


Lodówka Dniepr, Sewastopol


Lenin i żołnierze, Sewastopol


Bizantyjski konik, Chersonez


Wykuta w skałach baza radzieckich łodzi podwodnych, Bałakława


W bazie lepiej nie palić, Bałakława

 

Tatarski kran, Bakczysaraj


Awangardowa tatarska książka, Bakczysaraj


Jedna z płaskorzeźb cerkwi, Monastyr Uspienski


Tatarski ornament, Czufut-Kale


Muzeum wojny, Kijów


Żetony do metra, Kijów


Mozaika z robotnikami w metrze, Kijów


Moja powiększona kolekcja Kiwaczków