Kategorie: Wszystkie | ARCHITEKTURA | DESIGN | GRAFIKA
RSS
piątek, 28 września 2012
DONAUCITYKIRCHE

 

 

Będąc we Wiedniu doszedłem do wniosku, że należałoby zobaczyć siedzibę ONZ i dzielnicę biznesową, w której usytuowany jest ten kompleks. Okazało się jednak, że o ile na makiecie czy z lotu ptaka ONZ wygląda fajnie, o tyle z poziomu ulicy nie robi większego wrażenia, bo nie można wzrokiem ogarnąć ani całości, ani tym bardziej urbanistycznego założenia budynków, a w dodatku wyjęty spod jurysdykcji Austrii kompleks jest zamknięty dla postronnych. Podobnie city nie odebrałem pozytywnie - trochę wieżowców poprzecinanych autostradami. Jakby nie przymierzać, nie jest to La Defense, chociaż ta paryska dzielnica wydaje się wzorem dla wiedeńskiego city. Po południu, kiedy tam pojechaliśmy, okolica była zupełnie pusta, po ładnie wykończonych chodnikach, ścieżkach rowerowych i wielkim, pustym placu hulał wiatr (co widać na zdjęciach). Za to jedynym miejscem ściągającym jakichkolwiek ludzi okazał się maleńki w skali wieżowców kościół, który zresztą okazał się tam budynkiem najbardziej godnym uwagi.    

Zbudowany według projektu Heinza Tesara w 2000 roku Donaucitykirche jest naprawdę skromny, na zewnątrz wykończony blachą, a wewnątrz sklejką, i pozbawiony wszelkiego detalu. Jego minimalistyczna tak estetycznie, jak i gabarytowo bryła wygląda naprawdę ciekawie w kontraście do otaczających wieżowców - jest symbolem odwrócenia ról religii i pieniądza w porównaniu do centrum Wiednia, gdzie to kościoły są najbardziej okazałe i wybijają się ponad komercyjne budynki. 

 











 

A tak prezentuje się ONZ i city (naprawdę nie musiałem czekać, żeby przechodnie wyszli z kadru):

 













ALT-ERLAA

 



 

Nie miałem ostatnio zupełnie czasu, żeby zająć się blogiem, dlatego ten post jest przeterminowany, bo dotyczy naszego wakacyjnego wyjazdu, który po półtora miesiąca intensywnej pracy zdążył się już zatrzeć w mojej pamięci. Wracając z wakacji zahaczyliśmy o Wiedeń, który okazał się (przynajmniej dla mnie) niesamowicie nudnym miastem, kumulującym w sobie tak mało ciekawe rzeczy jak ogromne morze dziewiętnastowiecznych kamienic oblepionych ornamentami jak tort urodzinowy, masę ekskluzywnych sklepów ze szmatami, czy niedobre i drogie piwo w nudnych lokalach. Tak naprawdę podobały mi się tylko niektóre kolejki na Praterze, metro, którym mając sieciówkę mogliśmy jeździć do woli, i Alt-Erlaa. 

Alt-Erlaa to osiedle na południu Wiednia, które chciałem zobaczyć, ale nie śmiałbym specjalnie targać żony na blokowisko na przedmieściu - szczęśliwie okazało się, że nocujemy akurat w tej części miasta, a najbliższa stacja metra to właśnie Alt-Erlaa. Osiedle budowane od początku lat siedemdziesiątych do połowy osiemdziesiątych wg projektu Harry'ego Glücka składa się z sześciu monumentalnych bloków o wysokości 27 lub 23 kondygnacji, mieszczących łącznie 3200 mieszkań, 3400 podziemnych miejsc parkingowych i około 10 000 mieszkańców. Budynki robią wrażenie tak swoim ogromem, jak i oryginalną architekturą - dwanaście najniższych ułożonych tarasowo pięter każdego z bloków ma na balkonach dwie wielkie donice o gabarytach wanien, w których można sadzić nawet drzewa, co w efekcie sprawia wrażenie pionowych tarasowych ogrodów. Całe osiedle jest samowystarczalne, w jego obrębie znajdują się trzy szkoły, dwa przedszkola, dwie przychodnie zdrowia, kościół, sala gimnastyczna, kort tenisowy, centrum handlowe i stacja metra. Wszystko to nie ma nic wspólnego z nieudanymi wielkimi modernistycznymi założeniami mieszkaniowymi i nie przypomina opuszczonego Pruit Igoe z filmu Koyaanisqatsi - całość jest zadbana, średnia wielkość mieszkania to ponad siedemdziesiąt metrów kwadratowych, a każdy z bloków do użytku mieszkańców ma na najwyższych kondygnacjach po saunie, krytym basenie i jednej odkrytej pływalni na dachu. Dzięki uprzejmości dwóch Austriaczek, które właśnie wybierały się do chronionej kartą magnetyczną części rekreacyjnej jednego z bloków, udało nam się wejść na taras na dachu (choć bez znajomości niemieckiego nie było nam łatwo wytłumaczyć, że chcemy tylko zrobić zdjęcia z góry, a nie korzystać z basenu). 

 















 

Więcej zdjęć można zobaczyć tutaj:

http://spfaust.wordpress.com/2012/08/26/alt-erlaa-architecture-that-serves-a-social-purpose-social-housing-that-looks-feels-like-luxury-housing/