Kategorie: Wszystkie | ARCHITEKTURA | DESIGN | GRAFIKA
RSS
środa, 16 października 2013
Rudolph de Harak

 

 

Mam w głowie zakorzeniony stereotyp, może krzywdzący, że okładki płyt z muzyką klasyczną to najczęściej szeryfowe fonty, portret kompozytora albo zdjęcie wykonawcy, ewentualnie fragment starego obrazu lub sielski fotograficzny widoczek. Jak pokazują poniższe projekty autorstwa Rudolpha de Haraka, mimo nobliwej zawartości muzycznej można podejść do tematu także bardziej swobodnie i abstrakcyjnie. De Harak był amerykańskim modernistycznym grafikiem, designerem i wykładowcą projektowania, tworzył plakaty, okładki płyt i książek (również bardzo warte pokazania), logotypy, a także projektował przedmioty użytkowe. 

 

 

(AUTOPROMOCJA) Inne fajne okładki płyt na moim blogu można obejrzeć pod tymi linkami:

http://lessmore.blox.pl/2010/08/PETER-SAVILLE.html

http://lessmore.blox.pl/2011/03/OKLADKI-PLYT-PET-SHOP-BOYS.html

http://lessmore.blox.pl/2010/03/BLUE-NOTE-RECORDS.html

http://lessmore.blox.pl/2012/02/DOBRY-PRODUKT-W-DOBRYM-OPAKOWANIU.html

http://lessmore.blox.pl/2012/12/XX.html

czwartek, 10 października 2013
Czepiając się...

 

 

Moda na uatrakcyjnianie modernistycznych budynków pstrokatymi wzorami jak z dziecięcej kolorowanki odchodzi już na szczęście w zapomnienie. Zamiast tego królują teraz beże i szarości i właśnie na tak stonowany kolor pomalowana została elewacja ocieplanej kamienicy "Telewizory" na Świętym Marcinie, która jest jednym z fajniejszych poznańskich modernistycznych wypełniaczy pierzei, autorstwa architektów Jerzego Liśniewicza i Henryka Grochulskiego. To pierwszy remont, jakiego ten budynek doczekał się od czasu budowy na przełomie lat 50. i 60. - jeszcze miesiąc temu kamienica miała straszny, brudny, bury kolor, skutecznie ukrywający zamysł kolorystyczny architektów. Teraz jest jasno, jak być powinno, i na pierwszy rzut oka wszystko gra. Budynek jest co prawda grubszy o styropian, ale położony kulturalnie, co więcej, na elewacji zostały zreprodukowane gzymsy, które były w oryginale:

 

 

Jednak coś mnie w nowym widoku uwierało, mianowicie brak jakichkolwiek charakterystycznych dla modernizmu podziałów. Oglądając zdjęcia budynku sprzed remontu i wysilając wyobraźnię, okazało się, że elewacja nie była wcale jednokolorowa, a miała poziome i pionowe podziały (co widać na pierwszym zdjęciu). Nie dokładając funduszy można było nieco zróżnicować kolor i budynek wyglądałby mniej płasko i bliżej zamysłu architektów:

 

 

Ale może nie ma co narzekać. Nic bezpowrotnie nie zostało zniszczone, kolor nie bije po oczach, a przy następnym remoncie, mam nadzieję, że za mniej niż kolejne pół wieku, kolorystyka zbliżona do oryginału może wróci na elewację... Dlatego publikuję ten post, żeby pamięć o oryginalnym wyglądzie "Telewizorów" nie umarła, a potomni przekazywali ją z pokolenia na pokolenie :) 

PS Dziękuję użytkownikowi Porando ze skyscrapercity.com za udostępnienie zdjęcia, które mogłem pokolorować w fotoszopie.