Kategorie: Wszystkie | ARCHITEKTURA | DESIGN | GRAFIKA
RSS
niedziela, 08 czerwca 2014
Ranczo dla modnych kowbojów

 

 

Trudno wyobrazić sobie, że kowboj jak z reklamy Marlboro, w kapeluszu, ostrogach i kamizelce z frędzlami, mógłby zaganiać swoje konie do ujeżdżalni otoczonej czymś innym, niż zbity z drewnianych pali płot, przez inną bramę niż zrobiona z pni drzew, najlepiej z przybitym na niej porożem byka. Jak widać na poniższych zdjęciach, ranczo nie musi wyglądać jak z westernu.

To minimalistyczne ranczo powstało w Santa Fe na zlecenie Toma Forda, znanego projektanta mody, który w młodości studiował również architekturę. Zaprojektowane przez uznanego japońskiego architekta Tadao Ando czyste geometryczne kształty z szarego betonu wraz z rdzawą ziemią i cieniami od ostrego słońca tworzą elegancką minimalistyczną przestrzeń. Bo dobry projektant garniturów powinien mieszkać w tak eleganckiej architekturze, a dobry architekt nosić eleganckie garnitury :)  

 

 



wtorek, 20 maja 2014
Plakaty cyrkowe

 

 

Z okazji Nocy Muzeów poznańskie Muzeum Narodowe zorganizowało wystawę plakatów cyrkowych z lat 60.-70., autorstwa najwybitniejszych polskich plakacistów. Teraz już nie ma plakatów, na których nie znajduje się logo firmy i pasek ze sponsorami, tym bardziej warto więc obejrzeć te czyste formalnie prace, gdzie jedynym elementem typograficznym jest napis "Cyrk".

Wystawa była tylko okazjonalna, nie ma więc chyba już szans na jej obejrzenie. Za to warto zajrzeć do książeczki "Cyrk" wydawnictwa Dwie Siostry - to co prawda pozycja dla dzieci, ale plakaty jak najbardziej prawdziwe, a i dopisane do nich dowcipne rymowanki niczego sobie.

http://mukla.blox.pl/2013/05/trapezu-geniusz-Wymyk-Eugeniusz-wywinie-salto.html 

 

Jan Młodożeniec, Waldemar Świerzy:

Jerzy Treutler, Wiktor Górka, Roman Cieślewicz:

Robert Sobczyński, Jacek Neugebauer:

Marek Freudenreich, Lech Majewski, Rosław Szaybo:

Tadeusz Jodłowski, Jan Młodożeniec: 

Marek FreudenreichWaldemar Świerzy:



Wiktor Górka, Maciej Urbaniec:

Wiktor GórkaDanuta Żukowska



Hubert Hilscher, Waldemar Świerzy, Wiktor Górka:

niedziela, 11 maja 2014
Bridget Riley

 

 

Bridget Riley to jedna z czołowych przedstawicielek op-artu - nurtu malarstwa abstrakcyjnego z lat 50. i 60., koncentrującego się na oddziaływaniu na postrzeganie ludzkiego oka poprzez stwarzanie na płaskim płótnie iluzji ruchu. Brytyjka tworzy do dziś, a jej obrazy na aukcjach sięgają astronomicznych kwot - pokazany na końcu, najbardziej oszukujący zmysły obraz Untitled (Diagonal curve) z 1966 roku, został kilka lat temu sprzedany za 2 100 000 dolarów. Warto obejrzeć jej obrazy, ale w ograniczonej ilości, bo może zakręcić się w głowie. 

http://www.tate.org.uk/art/artists/bridget-riley-1845

 



czwartek, 08 maja 2014
Dworzec autobusowy w Preston

 

http://www.paulmellingphotography.co.uk/

 

Nie mam pojęcia, dlaczego tak dużo brutalistycznej architektury powstało akurat w Wielkiej Brytanii - może dlatego, że szary deszczowy klimat dobrze komponuje się ze smutnym burym betonem. W wyspiarskim klimacie beton wyjątkowo szybko niszczeje, więc mimo zachwytu architektów nad surowością materiału, po dość niedługim czasie mieszkańcy bardzo chętnie opuszczali przygnębiające brutalistyczne bloki pokryte kruszejącym betonem z zaciekami i liszajami, i z radością z daleka przyglądali się, jak wiele z nich znika w chmurze gruzu.

Podobny los był już przypieczętowany dla brutalistycznego dworca autobusowego w 140-tysięcznym Preston. Dworzec został zbudowany w latach 1968-69 według projektu Keitha Inghama i Charlesa Wilsona. Jest jednym z największych dworców autobusowych w Europie - ma aż 80 stanowisk dla autobusów, po czterdzieści po każdej stronie budynku. Parter zajmuje dworzec z poczekalnią i kasami, a cztery wyższe piętra parking na 1100 miejsc dla samochodów. To właśnie piętra parkingu, zakończone zaokrąglonymi balkonami z surowego betonu, zwracają największą uwagę, ale mają też uzasadnienie funkcjonalne - miały chronić manewrujące samochody przed uderzaniem zderzakiem w ścianę.

Dworzec został zaprojektowany sporo na wyrost w optymistycznych latach 60., kiedy wierzono, że Preston rozwinie się do wielkości takiej jak sąsiednie Liverpool czy Manchester, co jednak nigdy się nie stało. Nawet teraz, prawie pół wieku po wybudowaniu, dworzec jest przynajmniej dwa razy za duży. Na przełomie tysiącleci zdecydowano się więc wyburzyć budynek i zastąpić go mniejszą i tańszą w utrzymaniu stacją autobusową. Okazało się jednak, że budynek mimo swojej surowej formy jest bardzo lubiany przez mieszkańców, którzy stoczyli długą batalię w jego obronie. Od 2000 roku kilkukrotnie podejmowano nieudane próby wpisania budynku do rejestru zabytków. Udało się to dopiero w zeszłym roku. Dworzec dalej jest zbyt duży i nie bardzo wiadomo, co z nim zrobić (jest pomysł wykorzystania części na cele kulturalne), jednak chyba jego istnienie nie jest już zagrożone. Patrząc na ten sukces, tym bardziej szkoda, że u nas podobna akcja przeciw wyburzeniu brutalistycznego katowickiego dworca zakończyła się klęską. 

 

http://www.bdp.com/en/Projects/By-Name/P-Z/Preston-Bus-Station/


https://www.flickr.com/photos/rpsmithbarney/


http://dagostinomackenzie.tumblr.com/

środa, 30 kwietnia 2014
O której będziemy na Marsie?

 

http://70swatchesgallery.wordpress.com/ i http://watchismo.blogspot.com/2007/06/watchismo-times_28.html


Era kosmiczna to okres bardzo rozpalający wyobraźnię, pełen nowych wynalazków, które powoli przechodziły do urządzeń codziennego użytku, a także niezwykle oddziałujący na modę i estetykę lat 50.-70.

Od roku 1968, kiedy w filmie 2001: Odyseja kosmiczna Stanleya Kubricka pojawił się pierwszy, wtedy jeszcze nieistniejący cyfrowy zegar, przedmiotem porządania użytkowników zegarków, zamiast opatrzonych wskazówek, stały się zmieniające się cyferki. Pierwszym zegarkiem w pełni elektronicznym był Pulsar, wypuszczony w 1972 roku na rynek przez amerykańską firmę Hamilton. Jednak za futurystyczny wyświetlacz LED trzeba było słono zapłacić - sporo więcej niż za topowe modele Rolexa. Dla tych, którzy nie mogli sobie pozwolić na ekskluzywne nowinki, trzeba było wymyślić tańsze zamienniki.

Już pod koniec lat 60. właściciel szwajcarskiej firmy Catena, zajmującej się produkcją zegarków, zaproponował architektowi Andre LeMarquandowi zaprojektowanie zegarka, który będzie odpowiadał estetyce space age. Współpraca ta zaowocowała wprowadzeniem na rynek w 1972 roku pierwszego zegarka z linii Spaceman. Forma zainspirowana hełmami astronautów, z niesymetryczną tarczą i ekstrawaganckim, potrójnym paskiem, była zdecydowanie nowatorska, jednak mechanizm był najzwyczajniej automatycznie nakręcany. Drugi zegarek z serii Spaceman różnił się tylko kanciatym wykończeniem, natomiast trzeci i ostatni, wypuszczony do sprzedaży w 1977 roku, pozostawał co prawda jak poprzednie mechaniczny, ale był jednocześnie pseudocyfrowy - zamiast wskazówek operował obracającymi się dyskami z wypisanymi cyframi godzin i minut. W Polsce to analogowo-cyfrowe rozwiązanie zyskało dowcipne miano gazomierza :-)

 

 

http://70swatchesgallery.wordpress.com/


http://forums.watchuseek.com/f29/rare-day-date-omax-audacieuse-spaceman-original-vintage-designer-watch-915153.html


http://70swatchesgallery.wordpress.com/


Na tym samym patencie, tyle że w jeszcze bardziej kosmicznej formie, oparty został zegarek Amida Digitrend z 1976 roku. Tam, gdzie normalnie w zegarku widzi się cyferblat lub wyświetlacz, w Amidzie widniała tylko gładka ścianka z nierdzewnej stali. Żeby odczytać godzinę, trzeba było spojrzeć na tarczę "gazomierza", dzięki pryzmatowi odbitą o 45 stopni i postawioną do pionu:

 

http://www.ebay.com/itm/VINTAGE-AMIDA-DIGITREND-JUMP-HOUR-DIRECT-READ-DIGITAL-DRIVERS-WATCH-1970s-/121303698188 

 

Amida Digitrend była tanim analogowym odpowiednikiem podobnych, choć sporo droższych zegarków z LED-owym wyświetlaczem - GP Casquette, Bulova Computron Sideview, Syncgronar 2100 czy Mido Swissonic. Patent z pryzmatem miał udawać prawdziwy cyfrowy wyświetlacz:



 

Technika pędziła jednak coraz szybciej, elektroniczne zegarki taniały z dnia na dzień i w drugiej połowie lat 70. stały się ogólnodostępne, a chwilę później tańsze od klasycznych zegarków, opartych na skomplikowanych mechanizmach. W tym samym 1977 roku, kiedy wypuszczony został na rynek ostatni niby-futurystyczny Spaceman, firma Catena zaprzestała produkcji tych mechanicznych zegarków, zastępując je w pełni elektronicznymi z serii Spacesonic. Był to też rok premiery pierwszego filmu z cyklu Gwiezdne Wojny - kształty nowych kopert opakowujących wyświetlacz LED nieprzypadkowo przypominają hełm Lorda Vadera. Jednak zarazem te zegarki są już bardzo podobne do współczesnego zegarka Casio, na którym właśnie sprawdzam godzinę. 

 

 

Na aukcjach na ebayu kosmiczne zegarki Spaceman i Amida, zaprojektowane z myślą o nienajbogatszych nastolatkach marzących o kosmicznej przygodzie, osiągają niezłe kwoty, pewnie wyższe, niż kiedy były nowe. Ale przede wszystkim zostały bardzo fajnym świadkiem czasów, kiedy na wszelkie sposoby starano się obejść ograniczenia techniczne, by stworzyć futurystyczny miraż. ■

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 51