Kategorie: Wszystkie | ARCHITEKTURA | DESIGN | GRAFIKA
RSS
wtorek, 20 maja 2014
Plakaty cyrkowe

 

 

Z okazji Nocy Muzeów poznańskie Muzeum Narodowe zorganizowało wystawę plakatów cyrkowych z lat 60.-70., autorstwa najwybitniejszych polskich plakacistów. Teraz już nie ma plakatów, na których nie znajduje się logo firmy i pasek ze sponsorami, tym bardziej warto więc obejrzeć te czyste formalnie prace, gdzie jedynym elementem typograficznym jest napis "Cyrk".

Wystawa była tylko okazjonalna, nie ma więc chyba już szans na jej obejrzenie. Za to warto zajrzeć do książeczki "Cyrk" wydawnictwa Dwie Siostry - to co prawda pozycja dla dzieci, ale plakaty jak najbardziej prawdziwe, a i dopisane do nich dowcipne rymowanki niczego sobie.

http://mukla.blox.pl/2013/05/trapezu-geniusz-Wymyk-Eugeniusz-wywinie-salto.html 

 

Jan Młodożeniec, Waldemar Świerzy:

Jerzy Treutler, Wiktor Górka, Roman Cieślewicz:

Robert Sobczyński, Jacek Neugebauer:

Marek Freudenreich, Lech Majewski, Rosław Szaybo:

Tadeusz Jodłowski, Jan Młodożeniec: 

Marek FreudenreichWaldemar Świerzy:



Wiktor Górka, Maciej Urbaniec:

Wiktor GórkaDanuta Żukowska



Hubert Hilscher, Waldemar Świerzy, Wiktor Górka:

środa, 30 kwietnia 2014
O której będziemy na Marsie?

 

http://70swatchesgallery.wordpress.com/ i http://watchismo.blogspot.com/2007/06/watchismo-times_28.html


Era kosmiczna to okres bardzo rozpalający wyobraźnię, pełen nowych wynalazków, które powoli przechodziły do urządzeń codziennego użytku, a także niezwykle oddziałujący na modę i estetykę lat 50.-70.

Od roku 1968, kiedy w filmie 2001: Odyseja kosmiczna Stanleya Kubricka pojawił się pierwszy, wtedy jeszcze nieistniejący cyfrowy zegar, przedmiotem porządania użytkowników zegarków, zamiast opatrzonych wskazówek, stały się zmieniające się cyferki. Pierwszym zegarkiem w pełni elektronicznym był Pulsar, wypuszczony w 1972 roku na rynek przez amerykańską firmę Hamilton. Jednak za futurystyczny wyświetlacz LED trzeba było słono zapłacić - sporo więcej niż za topowe modele Rolexa. Dla tych, którzy nie mogli sobie pozwolić na ekskluzywne nowinki, trzeba było wymyślić tańsze zamienniki.

Już pod koniec lat 60. właściciel szwajcarskiej firmy Catena, zajmującej się produkcją zegarków, zaproponował architektowi Andre LeMarquandowi zaprojektowanie zegarka, który będzie odpowiadał estetyce space age. Współpraca ta zaowocowała wprowadzeniem na rynek w 1972 roku pierwszego zegarka z linii Spaceman. Forma zainspirowana hełmami astronautów, z niesymetryczną tarczą i ekstrawaganckim, potrójnym paskiem, była zdecydowanie nowatorska, jednak mechanizm był najzwyczajniej automatycznie nakręcany. Drugi zegarek z serii Spaceman różnił się tylko kanciatym wykończeniem, natomiast trzeci i ostatni, wypuszczony do sprzedaży w 1977 roku, pozostawał co prawda jak poprzednie mechaniczny, ale był jednocześnie pseudocyfrowy - zamiast wskazówek operował obracającymi się dyskami z wypisanymi cyframi godzin i minut. W Polsce to analogowo-cyfrowe rozwiązanie zyskało dowcipne miano gazomierza :-)

 

 

http://70swatchesgallery.wordpress.com/


http://forums.watchuseek.com/f29/rare-day-date-omax-audacieuse-spaceman-original-vintage-designer-watch-915153.html


http://70swatchesgallery.wordpress.com/


Na tym samym patencie, tyle że w jeszcze bardziej kosmicznej formie, oparty został zegarek Amida Digitrend z 1976 roku. Tam, gdzie normalnie w zegarku widzi się cyferblat lub wyświetlacz, w Amidzie widniała tylko gładka ścianka z nierdzewnej stali. Żeby odczytać godzinę, trzeba było spojrzeć na tarczę "gazomierza", dzięki pryzmatowi odbitą o 45 stopni i postawioną do pionu:

 

http://www.ebay.com/itm/VINTAGE-AMIDA-DIGITREND-JUMP-HOUR-DIRECT-READ-DIGITAL-DRIVERS-WATCH-1970s-/121303698188 

 

Amida Digitrend była tanim analogowym odpowiednikiem podobnych, choć sporo droższych zegarków z LED-owym wyświetlaczem - GP Casquette, Bulova Computron Sideview, Syncgronar 2100 czy Mido Swissonic. Patent z pryzmatem miał udawać prawdziwy cyfrowy wyświetlacz:



 

Technika pędziła jednak coraz szybciej, elektroniczne zegarki taniały z dnia na dzień i w drugiej połowie lat 70. stały się ogólnodostępne, a chwilę później tańsze od klasycznych zegarków, opartych na skomplikowanych mechanizmach. W tym samym 1977 roku, kiedy wypuszczony został na rynek ostatni niby-futurystyczny Spaceman, firma Catena zaprzestała produkcji tych mechanicznych zegarków, zastępując je w pełni elektronicznymi z serii Spacesonic. Był to też rok premiery pierwszego filmu z cyklu Gwiezdne Wojny - kształty nowych kopert opakowujących wyświetlacz LED nieprzypadkowo przypominają hełm Lorda Vadera. Jednak zarazem te zegarki są już bardzo podobne do współczesnego zegarka Casio, na którym właśnie sprawdzam godzinę. 

 

 

Na aukcjach na ebayu kosmiczne zegarki Spaceman i Amida, zaprojektowane z myślą o nienajbogatszych nastolatkach marzących o kosmicznej przygodzie, osiągają niezłe kwoty, pewnie wyższe, niż kiedy były nowe. Ale przede wszystkim zostały bardzo fajnym świadkiem czasów, kiedy na wszelkie sposoby starano się obejść ograniczenia techniczne, by stworzyć futurystyczny miraż. ■

wtorek, 14 stycznia 2014
Stół dla singla

 

 

Zrobienie stołu z niewielkiego stolika kawowego to karkołomne zadanie, ale jak widać, myśl ludzka nie stoi w miejscu i posiadacze niewielkich mieszkań nie muszą być już skazani na niezbyt ładne ławy rozkładające się do niestabilnego pseudostołu. Stolik MK1 jest robiony ręcznie przez angielskie studio projektowe Duffy London z drewna dębowego, jesionowego lub orzechowego w połączeniu ze sklejką brzozową i jak pokazuje film na końcu postu, jest bardzo stabilny. Niestety stolik raczej nie zabierze klientów specjalizującej się w meblach do niewielkich mieszkań Ikei, bo jego cena jest wystrzelona w kosmos. Pewnie kupować go będą raczej przepracowani stażyści zatrudnieni w bankach londyńskiego City.     

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tagi: design
21:59, less_more , DESIGN
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 stycznia 2014
Kawałek sklejki i kilka rurek

 

 

Od lat 30. XX wieku sklejka jako materiał nowoczesny i rozwojowy była w centrum zainteresowania modernistycznych projektantów. Ze sposobami zwiększenia jej giętkości, sprężystości i wytrzymałości eksperymentowali tacy projektanci jak Alvar Aalto i Marcel Breuer, a po wojnie także Eero Saarinen, Charles i Ray Eames. To w pracowni tych ostatnich i w projekcie fotela Lounge Chair z 1956 roku materiał osiągnął pełnię swoich możliwości. W późniejszych latach miejsce sklejki zajął plastik, nowy, tańszy i dający się lepiej formować, a gięta sklejka stała się tworzywem, z którego zrobiono wszystkie krzesełka szkolne we wszystkich tysiąclatkach i projektanci przestali zawracać sobie nią głowę.

Jednak na fali resentymentu do modernizmu sklejka jako materiał i dający się formować, i naturalny, i do tego jeszcze "vintage" - wróciła do łask. Współcześni projektanci bezwstydnie tworzą nowe krzesła z jednego kawałka giętej sklejki i kilku metalowych rurek, jak to zwykli robić moderniści, i o dziwo udaje im się na nowe sposoby wyginać ten pojedynczy kawałek klejonego drewna w kształt siedziska. Oto trzy przykłady zupełnie nowych projektów:

 

Wing, Werner Aisslinger, Niemcy, 2012 

http://www.archiexpo.com/prod/lema-home/contemporary-wooden-chairs-6529-1191155.html

 

 

Ginko, Anne-Mette Jensen i Morten Ernst, Dania, 2012

http://vliving.dk/product/ginko/

 

 

Lucky Love, Maarten Baptist, Holandia, 2010

http://www.contemporist.com/2010/11/18/lucky-love-chair-by-maarten-baptist/

 

 

Dla porównania poniżej oryginalne modernistyczne projekty sprzed ponad pół wieku, zaczynając od najbardziej znanych krzeseł Arne Jacobsena (jego krzesło oznaczone numerem 3107 jest jednym z najczęściej kopiowanych projektów w historii - wariację na jego temat można kupić chociażby w Ikei), a kończąc na świetnym polskich projekcie Romana Modzelewskiego z 1956 roku, którego wierna reedycja firmy Vzór ma być wkrótce w sprzedaży. 

 

Ant i 3107, Arne Jacobsen, Dania, 1952 i 1955 

 



Kone, Roger McLay, Australia, 1948

http://duckfat.com.au/Roger-McLay-Kone-chair

 

 

Ariston, Augusto Bozzi, Włochy, 1957

http://www.deconet.com/decopedia/template/seating/chairs/Ariston-Chair-by-Augusto-Bozzi-id-135126

 

 

Medea, Vittorio Nobili, Włochy, 1954-1955

http://www.deconet.com/decopedia/template/seating/chairs/Medea-by-Vittorio-Nobili-id-1725

 

 

939, Ray Komai, USA, 1949

http://spargelandfraise.wordpress.com/2011/06/01/be-my-benefactor/

 

 

RM56, Roman Modzelewski, Polska, 1956 

http://vzor.pl/

 

 

niedziela, 08 września 2013
Lego Architecture Studio

 

 

Już kilka lat temu pisałem na blogu o związkach klocków Lego z architekturą, bo ich proste kształty wraz z nieograniczonymi możliwościami łączenia elementów wydają się idealne do tego, żeby składać z nich geometryczne bryły nowoczesnej architektury:

http://lessmore.blox.pl/2010/02/Kazde-klocki-prowokuja-do-budowy-domkow-zamkow-i.html

Od tego czasu mocno rozwinęła się nowa wtedy seria Lego Architecture, przeznaczona dla dorosłych i prezentująca klockowe repliki m.in. budynków Franka Lloyda Wrighta, operę w Sydney, Villę Savoye, Farnsworth House czy modele kilku wieżowców i znanych zabytków:

http://architecture.lego.com/en-us/products/

Jednak Lego Architecture pozwala na zbudowanie tylko jednego konkretnego budynku - z Villi Savoye pewnie nie ukręci się wiele więcej niż Villę Savoye, a siła klocków Lego od zawsze polegała na tym, że kupiony zestaw był punktem wyjścia do popuszczenia wodzy wyobraźni i kreatywności. Teraz duńska firma zdecydowała się pójść o krok dalej w zaspokajaniu potrzeb dorosłych, którzy spędzili dzieciństwo na łączeniu klocków w fantastyczne struktury i wprowadziła do sprzedaży zestaw Lego Architecture Studio. 

Pudełko zawiera ponad 1200 wyłącznie białych lub przezroczystych klocków, przy których, podejrzewam, można ponownie obudzić w sobie dziecko, konstruując już nie statki piratów czy kosmiczne krążowniki, a bryły minimalistycznych willi, rozległe osiedla czy hi-techowe wieżowce. Zestaw uzupełniony jest o prawie trzystustronicową książkę, przygotowaną przez profesjonalnych architektów (m.in. Skidmore, Owings & Merrill), zawierającą inspiracje i techniki konstrukcyjne, a także skondensowaną historię architektury. Cena zestawu to niestety trudne do wydania na dorosłą fanaberię 150 dolarów, ale rozumiem, że stoi za nią jakość wykonania idealnie spasowanych elementów, dalej głównie europejska produkcja, pomysł, kilkadziesiąt lat rozwoju systemu i przede wszystkim wartość dodana w postaci rozwoju własnej kreatywności.

 



 

Klocki Lego były również moją ulubioną zabawką i mimo, że byłem dzieckiem w latach osiemdziesiątych, dzięki mojemu wujkowi-marynarzowi i rodzicom, którzy widzieli wartość w drogim duńskim produkcie, miałem tych klocków wystarczająco, żeby tworzyć z nich niestworzone rzeczy. Tak więc, gdyby ktoś nie miał pomysłu na prezent dla mnie, na trzydziestkę już za późno, ale może jak będę kończył czterdzieści lat, ucieszę się z Architecture Studio tak samo, jak miałem kilka lat i dostałem kosmiczny łazik :)

Tu można obejrzeć realizacje wykonane przy użyciu elementów Lego Architecture - na razie nie ma ich dużo, bo zestaw jest zupełnie nowy i jeszcze niedostępny w Polsce, ale baza pomysłów na pewno będzie się rozbudowywała:

http://www.flickr.com/groups/2276287@N21/

A tak wyglądają możliwości zestawu (a raczej wielu takich zestawów) na promocyjnym filmie nakręconym w trakcie prezentacji w Kopenhadze:

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11