Wpisy z tagiem: grafika

sobota, 28 stycznia 2012
MÓJ HEIMAT

Na obrazku kawałek miasta, w którym się urodziłem i spędziłem 20 lat, w którym mieszka moja najbliższa rodzina - Kruszwicy.

czwartek, 12 stycznia 2012
PAPIEROWE PRZEDMIEŚCIE

Stacja PKS, blaszana buda z ciuchem obok warsztatu samochodowego i LED-owych reklam przy drucianym płocie - takich obrazków raczej nie pokazuje się na pocztówkach, ale trudno zaprzeczyć ich autentyczności. Ciekawe, że "Papierowe miasto", kartonowa zabawka dla dzieci autorstwa Roberta Czajki, koncentruje się właśnie na tak mało efektownym, chaotycznym, ale za to przez każdego znanym i oswojonym polskim krajobrazie.

http://www.papierowemiasto.pl



niedziela, 08 stycznia 2012
"IDEA BAUHAUSU"



Trwająca do końca stycznia w poznańskim Muzeum Narodowym wystawa "Idea Bauhausu" ma w założeniu pokazywać, że dorobek założonej przed dziewięćdziesięciu laty szkoły jest cały czas aktualny i wypracowana w niej estetyka ma wpływ na współczesne wzornictwo przemysłowe. Trudno z tym polemizować, jednak po obejrzeniu ekspozycji pozostaje spory niedosyt. Wystawa została przygotowana przez Muzeum Narodowe i Rosenthal, co od razu rzuca się w oczy - przynajmniej połowa eksponatów to produkowana przez niemiecką firmę porcelana, natomiast reszta zgromadzonych wytworów Bauhausu sprawia wrażenie naprędce zebranych i mających trochę rozmyć reklamę Rosenthala. Można było bardziej popracować nad przygotowaniem wystawy i rozszerzyć gamę zgromadzonych przedmiotów, które nie są przecież aż tak trudne do zdobycia, wtedy mogłoby to być dużym wydarzeniem. Tak czy inaczej, warto się wybrać, tym bardziej, że bilet kosztuje tylko 3 złote.

Za cynk o wystawie dziękuję Jamesowi Beckersonowi :-)

Serwise TAC Waltera Gropiusa:







Dzbanki TAC pomalowane przez współczesnych artystów:



"Barcelona" Miesa van der Rohe:

Krzesła Marta Stama i Marcela Breuera: 

Bączek Ludwiga Hirschfelda-Macka:



Klocki Almy Buscher-Siedhoff:



Lampa Wilhelma Wagenfelda:



Lampa Christiana Della (muszę przy okazji pochwalić się swoimi lampami Della:http://lessmore.blox.pl/2011/02/KAISER-IDELL.html):

Zestaw do herbaty Marianne Brandt:





Wazony Marguerite Friedlaender:

Przy okazji tego tematu zachęcam do obejrzenia szczególnego przedmiotu w moim domu - wykonanej przez mojego ojca repliki szachów Josefa Hartwiga:

http://lessmore.blox.pl/2010/03/SZACHY-Z-BAUHAUSU.html

piątek, 23 grudnia 2011
WESOŁYCH ŚWIĄT!

Wszystkim, którzy tu zaglądają, życzę Wesołych Świąt!

czwartek, 22 grudnia 2011
WYTATUOWANE KLOCKI LEGO

Ogólnie nie lubię reklam, uważam je za zło konieczne i pójście na np. Noc Reklamożerców do Multikina mogłoby być zadane mi za pokutę. Czasami jednak zdarzają się reklamy, które trafnością i fajnym wykonaniem poruszą moje nieczułe reklamowo serce.

Tak jest w przypadku reklam supercienkich cienkopisów Pilot. Finezyjne tatuaże zostały wykonane końcówką o średnicy 0,25 mm, a jakiej wielkości jest figurka LEGO, chyba większość ludzi kojarzy. Wrzucenie ciekawego, nienachalnego konceptu do internetu zaowocuje darmowym powielaniem reklam na blogach związanych z designem, które często oglądają ci, którym taki cienkopis się przyda.

Projekt powstał w agencji reklamowej Grey z Barcelony.

poniedziałek, 19 grudnia 2011
"CZCIONKA BEZSZERYFOWA JAKO EKSPRESJA NASZEGO CZASU"

Tzw. Szkoła Szwajcarska była jednym z najbardziej wpływowych nurtów typograficzno-graficznych XX wieku. Stosowanie neutralnych bezszeryfowych krojów pisma, oparcie kompozycji na siatce i matematycznych proporcjach oraz usunięcie wszelkich elementów dekoracyjnych miały prowadzić do maksymalnej czystości i jasności przekazu. Mimo tego, że styl międzynarodowy w grafice postulował odrzucenie indywidualnej ekspresji autora, plakaty Josefa Müllera-Brockmanna, najbardziej znanego przedstawiciela stylu, są absolutnie rozponawalne - tak jak w stylu międzynarodowym w architekturze bez trudu można rozpoznać Miesa van der Rohe. Müller-Brockmann specjalizował się w tematyce społecznej i kulturalnej, w późniejszych latach został wykładowcą akademickim i do śmierci w 1996 roku popularyzował graficzny styl międzynarodowy.

niedziela, 18 grudnia 2011
KTO WIDZIAŁ NOWY JORK, NIE MA JUŻ DOKĄD JECHAĆ...

Tak przynajmniej twierdzi Zdenek Mahler, autor czeskiej książki "Nowy Jork".

Książka-przewodnik, której polska wersja ukazała się dzięki krakowskiemu wydawnictwu Bona, była przygotowana do druku przez Mahlera i ilustratora Vladimira Fukę w 1964 roku, jednak ucieczka autora oprawy graficznej z Czechosłowacji do Stanów przekreśliła wszelkie plany wydawnicze. Decyzja komunistycznych władz o przemieleniu książki wydaje się zrozumiała - gdyby ten pean na cześć "miasta, które nigdy nie zasypia" ukazał się w tamtych czasach, mógłby większą ilość Czechów zachęcić do emigracji za ocean. Na szczęście zachowały się arkusze korekt, dzięki którym w 2008 roku ukazało się czeskie wydanie.

Książka jest szczególna zarówno pod względem artystycznym, jak i edytorskim czy historycznym. Rewelacyjnie różnorodne ilustracje Fuki łączące humorystyczną kreskę z kolażami przypominają, że taki typ ilustracji nie narodził się wraz z programami do obróbki graficznej. Fuka rejestruje wszystko, od wizerunków ulic, wieżowców, samochodów, hydrantów, knajp, odbiorników telewizyjnych, reklam, biletów, pocztówek i ogłoszeń prasowych, po mieszkańców wraz z mniejszościami narodowymi, maklerami i artystami. Tak można pokazać Brodway:

Operujący metaforami i wieloma poetyckimi zabiegami tekst Mahlera chyba nie nadaje się dla dzieci, za to opisuje równie szerokie spektrum, jak ilustracje. Oto program nowojorskiej telewizji:

Wiadomości reklamy kowboj reklamy ki reklamy wolny reklamy styl reklamy wiado reklamy mości reklamy kabaret reklamy fut reklamy bol reklamy wiadomości reklamy roz reklamy mo reklamy wy reklamy filmy sensacyjne reklamy ko reklamy medie reklamy start i reklamy lądowa reklamy nie Gemini reklamy to fantas reklamy tyczne reklamy widać reklamy wszystko.

Trudno nie zachwycić się pokazaną w tej książce różnorodnością, nawet pomimo upływu pięćdziesięciu lat. Książka została lekko zaktualizowana pod względem faktograficznym, jednak z grubsza nie straciła swojej aktualności, może poza faktem, że pokazuje Stany w okresie największej świetności.

Z mojego punktu widzenia najciekawsze w "Nowym Jorku" jest właśnie to - zachwyt mieszkańców szarej Czechosłowacji amerykańskim kolorowym konsumpcjonizmem, migoczącym światem nieograniczonych możliwości i rozwoju, modernistycznym miastem (ONZ, Seagram, Metlife), neonami, reklamami, automatami, samochodami. Niesamowicie niepoprawny z dzisiejszego punktu widzenia jest fragment dotyczący tej ilustracji:

...łączą to autostrady.

Stop! Chwała umysłom, które wymyśliły tę makroskopową tkankę, te systemy betonowych pasów, po których płyną rzeki na kołach - potrójnie w tę i w tamtą stronę, naokoło i piętrowo, ten balet autostrad. Miało być tylko skrzyżowanie, a jest z tego fuga. Z konieczności powstał abstrakcyjny obraz. Największe piękno powstaje mimowolnie.

Z dzisiejszej perspektywy polskiego czytelnika lektura książki na pewno nie jest już szokująca, ale może być wbrew pozorom ciekawsza. Modernistyczna wizja miasta odeszła w zapomnienie, estakady autostrad w cywilizowanych krajach się wyburza, amerykańskie samochody, które wylewają się z książki są już pieśnią przeszłości, pojawiające się na kartkach telewizory marki Philco, dawnego amerykańskiego potentata elektronicznego, zostały wyparte przez Sony, za to szczególnie aktualne wydaje się zdanie: "Kiedy Wall Street kichnie, świat dostaje zapalenia płuc". Może autorom udało się uchwycić szczytowy moment rozwoju, ale też początek degeneracji amerykańskiej cywilizacji, po której będzie konała przez kilkaset lat jak starożytny Rzym (a może za dużo naoglądałem się ostatnio serialu Mad Men)? 

Z edytorskiego punktu widzenia wydawnictwu Bona należą się brawa, z jednej strony za odwagę wydania książki sprzed pięćdziesięciu lat, w dodatku wyglądającej jak książka dla dzieci, a skierowanej zdecydowanie dla dorosłych, z drugiej za jakość książki, dzięki której obcowanie z tekstem Mahlera i ilustracjami Fuki to naprawdę rzadka przyjemność (druk, papier, zapach farb drukarskich!). Tak mniej więcej wygląda całość:



Times Square:



Empire State Building w nocy (jest też wersja za dnia):

Wielopoziomowy parking:

Kino samochodowe:

Puby:

Park Avenue:

Lotnisko JFK:

piątek, 16 grudnia 2011
HIPSTERSKA ANIMACJA



Dwadzieścia lat przed braćmi Lumière Edwaerdowi Muybridge'owi, za pomocą systemu aparatów wyzwalanych nitką przez poruszający się obiekt, udało się sfotografować kolejne stadia ruchu galopującego konia. Na przełomie lat 70. i 80. XIX wieku dzięki skonstruowanemu przez niego zoopraksiskopowi fotografie zostały ożywione.



Obraz w urządzeniu został umieszczony dokoła szklanego dysku, który obracając się, sprawia wrażenie ruchu. Później Francuzi spopularyzowali kinematograf i zapętlone animacje przestały być atrakcyjne. Trzeba było czekać osiemdziesiąt lat, żeby nowojorscy kurierzy wynaleźli ostre koło i kolejne pięćdziesiąt, aż ten wynalazek stanie się trendy, by powstała taka oto analogowa animacja:

Film autorstwa Katy Beveridge z Londynu.

http://www.katybeveridge.com/

21:19, less_more
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 28 listopada 2011
PLAKATY DKNG

Muzyczne plakaty studia DKNG z Los Angeles - fajnie, że są twórcze i nie powielają grafiki z okładek albumów. Warto również obejrzeć proces tworzenia plakatu Explosions in the Sky:

http://www.dkngstudios.com/2011/10/11/explosions-in-the-sky-poster-and-art-print/



http://www.dkngstudios.com/

Tagi: grafika
09:15, less_more
Link Komentarze (5) »
środa, 26 października 2011
BETON

Ilustracje Adama Ruszkowskiego, z fajnym ciągiem przyczynowo-skutkowym :-)

http://www.flickr.com/photos/zarii/

Tagi: grafika
18:00, less_more
Link Komentarze (5) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8